Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat  |  Spis tematów Nowszy wątek  |  Starszy wątek
OOBE, reinkarnacja, psychotronika...
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 11
wendol

23 maja 2018

W związku z tym, że forum nie działa jak należy (dostępne są tylko tematy na pierwszej stronie), to postanowiłem coś "odkopać" :)

Dziś w szkole moje córki będą prowadziły prezentację na temat OOBE, świadomych snów i tym podobnych rzeczy...

Dla zainteresowanych ten wątek będzie dobrą "pomocą naukową" :)

Oto dwa tematy, których nie znajdziecie już na stronie głównej:
Reinkarnacja http://tajne.wieszcz.eu/forum/read.php?f=1&t=49371&p=1
i psychotronika http://tajne.wieszcz.eu/forum/read.php?f=1&t=41865&p=1

i jeden, który tam nadal jest, ale to tak dla ułatwienia :)
Rozwój duchowy http://tajne.wieszcz.eu/forum/read.php?f=1&t=62268&p=1

I tak przy okazji artykuł ze strony Nautilusa:
https://www.nautilus.org.pl/artykuly,3179,ludzkosc-od-wiekow-zna-fenomen-opuszczania-ciala-fizycznego-.html

Zapraszam :)
 

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl
Tajne.tarot-marsylski.pl

 
STRUMYK

23 maja 2018

O OOBE się nie wypowiadam, bo nic o tym nie wiem, reinkarnację uznaję za fakt rzeczywisty, a o psychotronice chyba już zapomniałem, kiedyś taki temat zakładałem :)
 

Będzie OK
wendol

24 maja 2018

Prezentacja się udała, choć moje córki miały mało czasu, bo mówiły jako ostatnie w bloku tematycznym dotyczącym ogólnie snu.

STRUMYK:
O OOBE się nie wypowiadam, bo nic o tym nie wiem

Inne dziewczyny (same dziewczyny) przed moimi córkami czytały gotowe teksty ściągnięte z internetu, a moje córki mówiły własnymi słowami i też o swoich doświadczeniach.
Chyba mają to po mnie :)
Zdolności "parapsychiczne" i łatwość formułowania myśli, wypowiadania się.

STRUMYK:
reinkarnację uznaję za fakt rzeczywisty

Ja też :)
Tyle już było badań na ten temat...
Mówienie innymi językami (w tym archaicznymi), znajomość niesamowitych szczegółów i faktów, relacje hipnotyczne...

Wiesz, czytam tą książkę pt. "Kowal mitu" i... po prostu wrzucę fragment:
"Nawet w samym NT istnieją liczne wskazówki, że Jezus sam siebie uważał za proroka i był również za takowego uważany przez swoich zwolenników.
Kilku z jego uczniów uważało go za reinkarnację proroka Eliasza."
Czyli uczniowie Jezusa wierzyli w reinkarnację... - ciekawe.
Tak przy okazji dodam, że najbliżsi jego uczniowie, po jego "śmierci" twierdzili, że nie umarł i niedługo wróci. Dopiero jak długo nie wracał, to zaczęto wierzyć, że wróci podczas sądu ostatecznego.
Gdyby, jak podaje późniejszy mit, Jezusa przybito do krzyża (Rzymianie tak nie robili), to by nie przeżył (w "zmartwychwstanie" po czymś takim nie wierzę), a jeśli go przywiązali, to gdyby zbyt długo nie wisiał, to mógłby dojść do siebie. W takich przypadkach ludzie umierali z pragnienia i martwicy tkanek związanej ze związaniem - tzn. brakiem przepływu krwi, a nie z wykrwawienia.
Jeśli coś takiego, jak sąd ostateczny miałoby kiedyś nastąpić, to też nie wierzę w "zmartwychwstanie", tylko co najwyżej w jakieś ogólne spotkanie dusz w wymiarze niematerialnym, ale to chyba dopiero przy końcu istnienia danej planety lub warunków do życia na niej.
Z tego, co wiem, to każdy przechodzi "sąd ostateczny" zaraz po śmierci - tzn. podsumowanie danego życia, następnie "odpoczywa", po czym znowu się wciela.
 

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl
wendol

24 maja 2018

P.S.

Kiedyś zrobiłem zdjęcie, jak karetka ratuje Jezusa ;)
http://s2.static.frazpc.pl/board/2005/09/1125994528637635.jpg
Nie mogłem się powstrzymać :)
A to był tylko ułamek sekundy - nie zatrzymali się chamy ;/
 

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl
Igor

24 maja 2018

Wendol

zastanawiam się na jaki inny skrypt to przenieść? tak by nie było za dużo roboty.

pzdr
Igor
 
wendol

24 maja 2018

Niestety, ale w tym zakresie Ci nie pomogę, bo się na tym nie znam.
Znam jedynie BBCode, ale to się nadaje jedynie do pisania "ładnych" postów, a nie tworzenia struktury i mechanizmu forum.
Swoją stronę zrobiłem przy pomocy jakiejś aplikacji, kreatora Microsoftu, ale do forum to się nie nadaje.
Zauważyłem, że wiele forów internetowych wygląda bardzo podobnie, więc są oparte na tym samym "szablonie".
Na przestrzeni lat nieraz coś zmieniali na stronach internetowych i stare linki do artykułów, czy wypowiedzi już nie działają.
Na tym forum starsze tematy można znaleźć przy pomocy Google, bo widocznie wcześniej je sobie zindeksował - wystarczy znać tytuł wątku.
Nie chodzi Igor o zachowanie "wstecznej kompatybilności", tylko o to, żeby to w ogóle działało, żeby można było sobie poczytać, bo to forum, z jego wielką bazą wiedzy jest unikatem na skalę... światową :)

P.S.
Skończyłem czytać tą książkę "Kowal mitu" i jeśli chodzi o "wsteczną kompatybilność" chrześcijaństwa, to...
Pawłowi bardzo zależało na powiązaniu tego z Judaizmem, by sprawić wrażenie kontynuacji z religią, która swoimi tezami sięgała aż do stworzenia świata.
Dodał do tego elementy hellenistycznej gnozy i kultów misteryjnych.
Paweł dał podwaliny pod tzw. "kanon", gdy zaczął pisać swoje "listy".
Następnie ewangeliści, na podstawie twórczości Pawła (i innych źródeł) pisali kolejne ewangelie. Mowa oczywiście o ewangeliach, które pasowały do kanonu, bo apokryfy Kościół Katolicki odrzucił.
I tu dochodzimy do "wstecznej kompatybilności", która polegała na tym, że Biblia była wielokrotnie zmieniana ("poprawiana"), by późniejsze "zdobycze religii" (nowe idee) "antydatować", czyli wpleść do wcześniejszych źródeł tak, by powstało wrażenie, że chrześcijaństwo istnieje "od zawsze", jak Judaizm i sam Bóg jest chrześcijaninem, jak dla Żydów "Żydem", bo dał im "Prawo" i zawarł z nimi "pakt", "przymierze", i tylko oni (zarówno Żydzi, jak i chrześcijanie) rozumieją Boga :)
W podobny sposób powstał później Islam - muzułmanie też "antydatowali" własne wstawki, "unowocześniając" pod własnym kontem Torę i Biblię, "trochę" je zmieniając :)

Życzę Ci Igorze wielu sukcesów w zachowaniu historii i ciągłości tego forum, tym bardziej, że jego wyjątkowość polega też na tym, że tu właściwie nie istnieje moderacja :)
Niestety, ale moje komentarze i wypowiedzi na innych forach bywały usuwane, gdy nie pasowały do "kanonu" danej strony :)
Tu ja jestem moderatorem i czasem (bardzo rzadko) coś usunę, jak ktoś robi "burdel", a nic nie wnosi do dyskusji. Jak już powiedziałem, bardzo rzadko to robię, bo wolę dyskutować i tłumaczyć, niż cenzorować, bo każdy jest w jakimś stopniu "ułomny" i nie ma monopolu na całą prawdę, bo to by oznaczało totalitaryzm, czego jestem absolutnym przeciwnikiem, chyba żeby chodziło o Boga, czy inną "boską" istotę, ale musiałaby być bardzo ładna ;)
 

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl
wendol

24 maja 2018

A teraz mój "manifest religijny" ;)

Uważam, że wszyscy po trochu mają rację :)
Ja wierzę w reinkarnację i jakąś formę "siły wyższej", ale nie potrzebuję jej ściślej definiować, bo to i tak będzie obarczone "ograniczonością" i "organicznością" ludzką :)
Z gnostykami zgadzam się co do tego, że ten świat (chodzi mi o Ziemię) nie jest dobrze urządzony (ale nie chodzi mi o rolę "demiurga", czy innego "diabła", tylko o ludzi), a także, że należy, czy raczej warto samemu coś zgłębiać, mieć jakieś osobiste doświadczenia i przemyślenia.
Z Żydami zgadzam się co do tego, że potrzebne są jakieś prawa i przepisy, bo większość (czy raczej wszyscy) potrzebuje jednak jakichś "drogowskazów", by nie uznali, że "oświecenie" wszystko już załatwi w stosunkach międzyludzkich.
Z chrześcijanami zgadzam się, że Jezus był Wielki :)
Ale do cholery, nie zgadzam się z "poganami", czy "neopoganami", że wystarczy jakaś "ofiara" i wiara w nią, by było dobrze.
Oczywiście bardzo szanuję ludzi wierzących w jakieś ideały i gotowych za nie oddać nawet życie, ale musi to być coś, co służy, pomaga innym, a nie ofiara dla samej ofiary, bo Bóg się "pogniewał" i chce koniecznie kogoś ukatrupić, by się "wyżyć", a wtedy Bogu i innym "ulży". "Dziękuję bardzo" za powrót do składania bogom ofiar z ludzi, czy zwierząt, obojętnie czy będzie to jakiś "Mesjasz", czy "baranek".

Gdybym chciał wymyślić jakąś nową "religię", to nazwałbym to "związek trzeźwo myślących", bo myślenie ma kolosalną przyszłość :)
 

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl
wendol

27 maja 2018

Moje córki wynalazły:
https://www.youtube.com/watch?v=v05-EGiFqlo
Bardzo sympatyczna kobieta i bardzo mądrze tłumaczy.
Mam tylko drobną uwagę odnośnie jej tłumaczenia chrześcijaństwa.
To, co mówi, jest charakterystyczne dla gnozy, która jest jednym ze składników chrześcijaństwa. Chrześcijaństwo tego nie wymyśliło, a jedynie przejęło, czy raczej przyjęło.
Dobrze mówi, że jest to charakterystyczne dla starożytnego chrześcijaństwa, ale później zostało "wyklęte" na rzecz autorytetu Kościoła, by nie było tak, że każdy może sam "doświadczać" Boga.
Jak podczas składania aktu apostazji ksiądz mi tłumaczył, że ta religia (katolicyzm) ma podstawy, to mu odpowiedziałem, że podstawy były dobre - w postaci gnozy, ale zostało to wypaczone.
Ksiądz powiedział: "akurat gnostycy...", zawiesił głos i się roześmiał.
Wyśmiał gnostyków, więc już nie mieliśmy o czym gadać.
Gdybym nie znał historii Kościoła i religii, to zapewne wciskałby mi jeszcze jakieś kity i liczył, że zmienię zdanie.
Dlatego, jak ktoś zamierza złożyć akt apostazji, to warto, żeby był przygotowany.
Oczywiście ksiądz musi się na to zgodzić, bo takie są przepisy (tak mi powiedział), ale o ile jest przyjemniej, jak się "zagnie" księdza :)
 

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl
Igor

27 maja 2018

wendol
3 dni temu o 15:46

Odezwę się w tym tygodniu.

Pozdrawiam
Igor
 
tajne.tarot-marsylski.pl

 
wendol

27 maja 2018

wendol:
każdy jest w jakimś stopniu "ułomny" i nie ma monopolu na całą prawdę, bo to by oznaczało totalitaryzm, czego jestem absolutnym przeciwnikiem, chyba żeby chodziło o Boga, czy inną "boską" istotę, ale musiałaby być bardzo ładna ;)

Ładna kobieta i ładne (mądre) słowa :)
Puściłem to mojemu ojcu, który uważa się za ateistę.
Nie przerywał, nie komentował, co mu się właściwie nie zdarza.
Momentami (obserwowałem go kątem oka) otwierał bezwiednie usta i ruszał głową potakując :)
 

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl
wendol

28 maja 2018

Odniosę się jeszcze do New Age i zagrożeń z tym związanych.
Największym zagrożeniem nie są te treści, tylko ich niezrozumienie.
Jeśli ktoś od dziecka był tłamszony np. przez Kościół, czy przez rodziców, to później może "zachłysnąć się wolnością" zarówno na płaszczyźnie materialnej (imprezy, pijaństwo, narkotyki...), jak i duchowej.
Np. moje córki, po wyzwoleniu się od katolicko fanatycznej matki, zaczytywały się na różnych "niewyjaśnionych" forach internetowych opowieściami "dziwnej treści" (najczęściej wyssanymi z palca) o duchach, OOBE itp.
W związku z tym, że były przyzwyczajone do ścisłych katolickich kryteriów i wymagań odnośnie ich osoby, to szybko doszły do wniosku, że np. wychodzenie z ciała jest warunkiem "rozwoju duchowego".
Moje córki już wcześniej szukały odpowiedzi, których Kościół im nie dawał. Wobec ich zainteresowania takimi sprawami ich fanatyczna matka kazała im się z tego spowiadać w kościele, a nawet uznała, że są "opętane" i zaprowadziła do egzorcysty, po czym jedna z nich wskutek strachu i depresji trafiła nawet na chwilę do szpitala psychiatrycznego.
I to właśnie "demonizowanie" takich spraw i brak rzetelnej informacji może spowodować "mętlik w głowie".
Ja nie pochodzę z katolickiej rodziny (te sprawy nie były dla nas istotne), więc mnie nie straszono, a z podobnymi (do New Age) tematami oswoiłem się czytając książki SF i fantasy :)
W dawnych czasach rozwojem duchowym zajmowały się szkoły mistyczne, a ich "mistrzowie" prowadzili "uczniów" (adeptów) "za rękę".
Wobec braku takiej wiedzy w dzisiejszych czasach i dostępem do "nieprzefiltrowanych" informacji w internecie, nieprzygotowany "poszukiwacz" może rzeczywiście dostać "pomieszania zmysłów", przestraszyć się lub uznać tzw. New Age (wszystko, co z tym związane) za jakąś nową religię, w dodatku przeciwstawną np. do katolicyzmu.
Po pierwsze to nie jest religia, bo nikt tu nie każe nikomu wierzyć na słowo, a parapsychologia, czy psychotronika zajmuje się poważnymi badaniami w tym zakresie, a po drugie nie jest to przeciwstawne do katolicyzmu, bo katolicyzm po prostu omija te tematy, ewentualnie je ludziom "obrzydzając", ale niczego nie tłumacząc, bo chyba słów "szatan" i "opętanie" nie można nazwać poważnym podejściem do sprawy :)
Ateiści natomiast uważają, że tematu w ogóle nie ma, bo traktują to jako "bajki", czyli jak każdą religię.
Reasumując - internet nie może być dla ludzi "Bogiem", bo kupę bzdur tam znajdziecie, a w przypadku informacji prawdziwych są one zazwyczaj tak nieuporządkowane i nieusystematyzowane, że też mogą do "mętliku" w głowie doprowadzić.
Lepiej czytać książki - poważne książki, napisane przez ludzi, którzy zgłębiają temat od lat.
Autorka materiału, do którego się tu odniosłem postanowiła ostrzec ludzi przed popadaniem w "samozachwyt" w związku z nagłym dowiedzeniem się o rzeczach, o których nawet największym filozofom się nie śniło ;)
To przestroga przed "rozbuchanym ego" i uwierzcie mi, że nawet Jezus nie był na tyle "nieskromny", żeby uznać się za "Boga" lub "jedynego syna bożego", czy jedyny łącznik pomiędzy Bogiem, a człowiekiem. Wręcz przeciwnie - uważał, że każdy ma w sobie "oprogramowanie" służące do łączności z Bogiem, a jakiś nauczyciel, czy inny "przewodnik" może jedynie ten proces przyspieszyć, "podkręcić", ale nie coś za kogoś zrobić, czy być "pośrednikiem".
Natomiast mówiąc językiem mniej religijnym, a bardziej psychologicznym, to nikt za nas i lepiej od nas nie zrozumie nas samych i nie nawiąże za nas łączności z naszym "wyższym ja", które do Boga ma znacznie bliżej niż nasza zwykła "świadomość operacyjna", skupiona na rozwiązywaniu codziennych problemów bardziej przyziemnej natury.
 

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 11
Nowy temat  |  Spis tematów Nowszy wątek  |  Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.